#odrzucenie #porzucenie #upokorzenie #zdrada #niesprawiedliwość
Pewnie zastanawiasz się czy faktycznie poprzez rozpoznanie ran i masek można odnaleźć siebie i poczuć połączenie ze sobą prawdziwym? Albo zadajesz sobie pytanie: Co to oznacza „być sobą”? Osobiście, bliżej jest mi do stwierdzenia „stawanie się sobą” niż „bycie sobą”. Wtedy czuję bardziej, że jest to właśnie proces. Czuję swój wpływ na proces poznawania siebie oraz drogę, która wiedzie poprzez rozpoznanie swoich ran i masek w kontakcie z drugim człowiekiem, do siebie prawdziwego. Stawanie się sobą, to droga prowadząca poprzez akceptację swojego bólu i siebie z tym bólem. Proces akceptacji jak plaster ma właściwości lecznicze, kojące, które pozwalają zabliźnić się ranom. Wiem, że proces rozpoznawania i przyglądania się ranom i maskom, które trenujemy od zawsze (by właśnie ukryć ten ból), jest procesem trudnym i jednocześnie transformującym, dlatego, że jest procesem miłości do siebie. Proces wkładania maski jest prostszy, bo automatyczny i związany jest, bardziej, z przyjmowaniem zachowania, które są właściwe danej masce, niż byciem sobą. Dlatego zależy nam, aby rozpoznać maskę, a tym samym ranę i przyjąć ją bez osądzania się i krytykowania. Dlatego ta droga jest tak długa i trudna… i jednocześnie prowadząca do uświadomienia sobie KIM JESTEŚ tak naprawdę.
Jak wymawiam słowo odrzucenie, to moje ręce układają się do gestu, aby odepchnąć, na myśl przychodzą mi słowa takie jak: odtrącić lub po prostu odłożyć coś na bok, na pewno uruchamia się we mnie brak zgody na coś, po prostu pojawia się chęć zwrócenia coś komuś, to wrażenie nie tolerowania czegoś. To taki stan, kiedy czujesz się nieprzyjmowany, kiedy słyszysz słowa: „Nie chcę”. Z wczesnodziecięcego przeżycia jak TY nie chcesz, to ja czuję się niechciany, odrzucony. To rana, która kształtuje się najwcześniej i bardzo często związana jest z czasem okołoporodowym. Od chwili, gdy czujesz ranę odrzucenia, przybierasz maskę uciekającego. To adaptacja pozwalająca na zminimalizowanie bólu i jednocześnie pozwala na uznanie siebie, jako kogoś niewartego, więc trudno ci pokochać siebie takim, jakim jesteś.
Największy lęk uciekającego to PANIKA. Uciekający, żyje w ambiwalencji. Gdy jest wybrany, nie wierzy we własne możliwości i odrzucając siebie sabotuje taką sytuację. Jeśli nie jest wybrany, czuje się odrzucony i odtrącony.
|
|
|
Jak wymawiam słowo porzucenie, to moje ręce układają się by coś upuścić, rzucić lub subtelniej odłożyć na bok. Kiedy myślę sobie o porzuceniu kogoś, pojawia mi się myśl o opuszczeniu, pozostawieniu, odruchu nie chęci do zajmowania się. To rodzaj rany, która związana jest z nie robieniem czegoś ze mną bardziej niż z niebyciem kogoś przy mnie. Porzucenie to rodzaj oddalenia się od kogoś dla innych spraw, dla kogoś innego, wtedy słyszymy: „nie mogę”, a nie „nie chcę”.
Największy
lęk zależnego to LĘK PRZED SAMOTNOŚCIĄ. Zależnemu wydaje się, że sobie nie
poradzi. To, dlatego z całych sił „przyczepia” się do innych i robi wszystko,
by zyskać ich uwagę i wsparcie.
Kiedy słyszę słowo upokorzenie pojawia mi się myśl o zmuszaniu kogoś do uległości i pokory. Upokorzenie rozumiane jest również jako zniewaga, kompromitacja, wstyd, poniżenie kogoś. Rana ta budzi się, gdy dziecko czuje, że rodzić wstydzi się go. Najczyściej przeżywana jest w relacji z matką, dotyczy okresu dbania o higienę, czyli kiedy dziecko uczy się samo jeść, zachowywać czystość, samodzielnie korzystać z toalety, uczy się mówić.
Największy lęk masochisty, to LĘK PRZED WOLNOŚCIĄ. Trudno mu uznać siebie godnego odpowiednich ubrań, odpowiednich relacji, odpowiedniej pracy, stając się dla siebie uległym i zawstydzającym jednocześnie upokarzając innych, wstydząc się za nich lub chcąc zrobić dla nich zbyt wiele.
Pierwsze skojarzenie ze słowem zdrada, kojarzy mi się z zaprzestaniem bycia wiernym komuś lub czemuś. Kiedy bycie wiernym, oznacza dotrzymywanie swoich zobowiązań, bycie lojalnym i oddanym. Utrata zaufania jest bolesne, tym bardziej, że przeżywana jest w relacji z rodzicem płci przeciwnej. Często ta rana oznacza, że przywiązanie dziecka do tego rodzica jest zbyt duża i wpływa na wszelkie relacje emocjonalne w dorosłym życiu.
Największy lęk kontrolującego, to SEPARACJA. Kontrolujący
potrzebuje mieć poczucie, że to, co robi, nie jest wymuszone przez kogokolwiek,
lecz jest jego dyspozycją. Dlatego zaskoczenie jest stanem niepożądanym, bo
wtedy jego pierwsza reakcja jest wycofaniem i pozostanie w stanie podwyższonej
gotowości. Zamiast nie dotrzymywać zobowiązań woli ich nie zaciągać, by nie
czuć się w potrzasku. Boją się zaangażowania, bo boją się rozstania.
W słowie niesprawiedliwość, mieści się brak równej miary w odniesieniu do kogoś lub czegoś. Kiedy postrzegam sprawiedliwość jako docenienie, wdzięczność i szacunek wobec praw i zasług każdej osoby. To osoba cierpiąca z powodu niesprawiedliwości, czuje się właśnie niedoceniona, nieszanowana i ma przeświadczenie, że nie otrzymuje tego, na co zasługuje. Ważne, żeby przyjąć, że można doświadczać niesprawiedliwości równie w sytuacji, kiedy otrzymujemy więcej, niż wydaje się, że na to zasługujemy, aż posiadamy zbyt dużo rzeczy materialnych, a brak nam innych lub na odwrót.
Największy lęk surowego, to OZIĘBŁOŚĆ,
bo powoduje rozterkę, co zrobiłem nie tak.
Unikają kontaktu fizycznego z obawy przed okazaniem słabości. Podejmując
decyzję, następnie jej żałują i myślą o tym, czego nie zrobiły. Chce zasłużyć
na to, co mu się przytrafia.
Kiedy
zaczynasz widzieć i słyszeć, to, co jest, a nie to, przed czym uciekasz lub
czego pragniesz uniknąć, rozpoczynasz swój osobisty proces zmiany.
Uświadomienie sobie swojej rany, ale też sposobu na poradzenie sobie z tym
bólem, daje możliwość zaopiekowania się nią i przyjęcia siebie w pełni, z
ranami, z emocjami, z pragnieniami, takimi, jakie są naprawdę zapamiętane w
twoim ciele.
Obszerny
opis poszczególnych ran zawarte są w książce Lise Boirbeau „Bądź sobą. Wylecz
swoje 5 ran.”, Wydawnictwo KOS, Katowice.
Jeśli
to twój czas na zmianę, to zapraszam cię do kontaktu – Dorota Trzmielewska
POWRÓT